jeszcze o podstawach procesu decyzyjnego

14
snując ostatnio w kilku wątkach (głównie w tym dotyczącym "leczenia minimalnego") dywagacje o tym, jak bardzo uznaniowe i oparte na temperamencie, lokalnym zwyczaju i lokalnych (nie)możliwościach jest nasze postępowanie, oraz musząc się konfrontować z coraz bardziej natarczywą postawą pacjentów oczekujących wizyt domowych w NPL, udało mi się po latach (jako raczej tępy przedstawiciel raczej tępej grupy zawodowej- przetwarzam powoli) zwerbalizować pewną intuicję, którą odczuwałem od dawna. Otóż: faktycznie pacjenci zdaje się naprawdę radykalizują kurs i oczekiwania rosną (i te realne oraz słuszne, i te nierealne i niesłuszne). Typowym przykładem oczekiwań są wizyty domowe w NPL. Abstrahujmy już od toczącej się dyskusji nad sensem NPL jako takiego, osobiście uważam, że wizyty domowe w NPL nie mają sensu, a
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 14 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.