Esej o poziomkach.

30

Poznali się kiedy Ona miała awarię w domu, którą On naprawił, bo to jego praca.Ona była już singielką z odzysku,On był w stabilnym, wolnym, wieloletnim związku. Żadne o drugim wtedy nic nie wiedziało, zwykły kontakt na okoliczność usługi. Po kilku latach przypadkowo spotkali się w tej samej jadłodajni.Ona go nie pamiętała, On się ukłonił i zaprosił do stolika. Przez lata nieregularnie spotykali się na obiadach, On-stały, Ona-incydentalny bywalec. Nigdy się nie umawiali, przypadek decydował. Początkowe bla-bla nabierało treści, wiedzieli o sobie coraz więcej, On sprawiał wrażenie szczęśliwego człowieka, Ona w międzyczasie była w rokującym związku. On jej prawił komplementy, Ona jemu głównie drobne złośliwości, co Jemu się bardzo podobało i powodowało salwy śmiechu. Ogólnie-dobrze bawili się w swoim towarzystwie, a cotygodniowe obiady stały się rytuałem, na które On wyraźnie czekał- Ona chyba też-i popadał w niepokój i troskę, kiedy się nie zjawiała. Więc zaczęli się uprzedzać, że któregoś nie będzie, jeżeli miało nie być. Jej czasem psuło się urządzenie, więc On je serwisował, również po godzinach pracy firmy. Potrafił naprawić zepsutą suszarkę do włosów i odkurzacz, więc Ona skwapliwie korzystała. "Złota rączka" w czasach wyrzucania, nie serwisowania zepsutych urządzeń to prawdziwy skarb. Miał już Jej numer telefonu- wysyłał życzenia na święta i imieniny, Ona jemu pozdrowienia ze swoich wyjazdów. Nie wi

Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 30 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.