kto miał więcej racji?
113
Pytanie z tytułu wątku wynika z mojego poczucia, że sytuacja którą opiszę jest wątpliwa. Ponadto zdaję sobie sprawę, że główna odpowiedź na moją wątpliwość brzmi: sprawa jest niedograna i kierownictwo powinno zająć stanowisko.
Post zamieszczam tytułem bardziej obserwacji socjologicznej i porady koleżeńskiej (w sensie: czy mam część racji, czy może mój ogląd jest zupełnie spaczony).
Oto problem:
W jednym z NPLów istnieje funkcja dodatkowego lekarza wyjazdowego (abstrahujmy obecnie od tego, że nie ma takich lekarzy NPL wg NFZ, ale to jest lekarz ponadnormatywny): sieć przychodni wykonuje NPL dla potężnego rejonu: 3 placówki po 2 lekarzy. W soboty i niedziele w jednej z tych placówek, dyżuruje ponadnormatywny wobec wymogów NFZ lekarz o funkcji wyłącznie wyjazdowej, dla wizyt dla tych wszystkich ambulatoriów - zatem siłą rzeczy ma co robić, ale przynajmniej lekarze stacjonarni zwolnieni są w tym czasie z koszmaru decydowania czy przyjmować tłum z poczekalni, czy jeszcze go zwiększyć jadąc na i tak oczekującą wizytę. Lekarz wyjazdowy ma dyżur w godzinach 9 do 22, po tym czasie sytuacja wraca do kontraktowej normy, tzn. każdy z lekarzy realizuje wizyty "własne" - z własnego, jednego z trzech, rejonu zabezpieczenia.
Sądzę że już część z Was domyśla się problemu. Wizyty z takiego dużego obszaru będą, po prostu (zostawmy na razie merytoryczną dyskusję na temat sensowności wyjazdowego NPL, tu zastrzeżenia podzielam, no ale jest jak je
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 113 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.