Cichy (i spokojny?) dzień w POZ
84
Tak piszę to żeby z siebie to wyrzucić, bo mi się zbiera. W sumie można do tego podejść też z większym dystansem i zobaczyć jak to ta robota wygląda. Dziś zaliczyłem zderzenie z paroma kwestiami, które wracają jak bumerang.
Przypadek 1 - lekki, spokojny, ale po co angażujący mnie? Zaświadczenie do MOPS, żeby pacjentka mogła korzystać z wizyt opiekunki. Zwalone to oczywiście na POZ i aż się boję co Famedyk powie na temat legalności takich zaświadczeń ;)
Przypadek 2 - póki co lekki, ale przewiduję eskalację. To, co rodzinni uwielbiają ponad wszystko. Oczywiście... zgon! Jako iż jakiś powiew cywilizacji już jest, to odesłałem do starostwa, bo mają z jednym lekarzem umowę na orzekanie. Spodziewam się jednak, że będzie powrót, bo tak. Kolejne odbijanie piłeczki w ciągu następnej półtorej godziny nadejdzie i człowiek wyjdzie na tego złego, co to nie chce pomóc rozpaczającej rodzinie. Ciśnie się (nie)parlamentarne słownictwo na usta
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 84 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.