O tym jak my wszyscy chcąc nie chcąc, reklamujemy portal ZnanyLekarz.pl!

19
Kilka tygodni temu przeczytałem w sieci doniesienie, w którym przedstawiciel portalu ZnanyLekarz.pl chwali się, że sąd po raz kolejny stanął na wysokości zadania i obronił jedno z podstawowych praw obywatelskich - prawo do krytykowania publicznie lekarzy. Istotnie - lekarka z Wrocławia przegrała sprawę w sądzie, który odrzucił jej żądanie usunięcia profilu w portalu. W sentencji wyroku sąd stwierdził, że lekarz to zawód zaufania publicznego - podobnie jak sędzia - i musi poddawać się społecznej kontroli! Moim zdaniem sentencja jest dziwna. Rozumiem, że musimy podlegać kontroli, ale czy każdy człowiek ma prawo nas oceniać? I to podpisując się nickiem? Jaka jest funkcja takiej “kontroli”, skoro - nie znając danych personalnych pacjenta - nie możemy sprawdzić choćby dokumentacji medycznej, czy przypomnieć sobie przebiegu wizyty? Porównanie do sędziów, którzy istotnie również mogą być oceniani publicznie też jest chybione, bo przecież opinie o nas mogą się bezpośrednio przekładać na nasze przychody, a czasem na nasze bezpieczeństwo. Tymczasem o przydziale spraw sędziemu, ani o wysokości jego zarobków, w najmniejszym stopniu nie decydują obsmarowujące ich komentarze w sieci. No, ale cóż, dura lex sed lex… Zastanawiające jest jednak coś innego. Czemu portal ZnanyLekarz.pl broni jak lew tego, by na jego stronach zn
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 19 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.