Gdy pacjent ucieka z Oddziału...

11

Podczas ostatniego dyżury miałam pierwszą w swojej "karierze" ucieczkę pacjenta. Zniknęła mi z Oddziału 16-letnia dziewczyna. Powiadomiłam o zaistniałej sytuacji po kole wszystkich zainteresowanych (kierownika dyżuru, naczelnego szpitala, policję, matkę dzieciaka, pogotowie opiekuńcze pod opieką którego ostatnio się znajdowała) i czekałam na rozwój wydarzeń. Po godzinie od zgłoszenia zaginięcia, dostałam zwrotny telefon z policji, że moja zguba została odnaleziona w miejscu zamieszkania, jest cała i zdrowa, i zaraz zostanie mi odwieziona. Ponieważ godziny mijały, a dzieciak nie wracał, zaczęłam się niepokoić. Dyżurny policji do którego się w końcu dodzwoniłam powiadomił mnie, że dziewczyna trafiła do pogotowia opiekuńczego, bo w ich rejestrze figurowała jako uciekinierka z tegoż pogotowia. Mnie się wydawało, że skoro uciekła z mojego Oddziału (biorąc pod uwagę chronologie ucieczek), powinna trafić do mnie, bo w końcu ja zgłaszałam zaginięcie..

Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 11 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.