"Lekarz na śmieciówce" - ciąg dalszy "Listu młodej, sfrustrowanej lekarki"

33
"ieszę się, że mój list wywołał dyskusję. Dziękuję za każdy pojedynczy komentarz, bez względu na jego naturę, jeśli tylko coś wniósł do wymiany zdań. Dziękuję tym wszystkim, którzy tekst przeczytali i go w duchu przemyśleli. To też ważne. Widać, że rozmowa na temat przyszłości służby zdrowia jest aktualna i potrzebna. Oficjalnie „służby zdrowia” już nie ma, jest „ochrona zdrowia”. System ochrony zdrowia. Bardzo złożony system. Dużym nadużyciem jest sąd, że rozwiązanie problemów pacjentów rozwiąże problemy tego systemu w naszym kraju. Na ten system oprócz jego odbiorców składają się również pracownicy. Jeśli nawet udałoby się rozwiązać problemy dostępności usług medycznych, to co z drugą stroną, czyli pracownikami? Kończąc kierunek medyczny nikt z nas, lekarzy, pielęgniarek, ratowników medycznych, techników itd., nie składał ślubów ubóstwa. Czemu ekonomista, inżynier, prawnik czy wykwalifikowany fachowiec może zarabiać, a medyk nie? Posłużę się prostym przykładem: znam się na leczeniu, ale na instalacji elektrycznej już nie. Mam dwa wyjścia – albo nauczę się szybko podstaw elektryki i zrobię to sama (ale brakuje mi doświadczenia, więc szansa, że coś zrobię nie tak, jest duża) albo wezwę fachowca, a wtedy… A wtedy zapłacę. Za jego czas i wiedzę, której ja nie mam. Czemu płacę fryzjerce? Bo nie umiem ostrzyc się sama. Jest jednak ktoś inny, kto poświęcił swój czas, żeby tego się nauczyć i mogę od niego kupić tę usługę. Podobnie jest z leczeniem. Chodzi o czas i o wiedzę. Nie mogę zaakceptować tego, że po długich, trudnych medycznych studiach praca w zawodach ochrony zdrowia jest płatna na poziomie pracownika niewykwalifikowanego. Lekarz do tej pory studiował sześć lat, potem czekał go roczny staż. Większość pozostałych pracowników kończy pięcioletnie studia magisterskie. Następnie praktycznie wszyscy się specjalizujemy. To kolejne lata kształcenia. Nadużyciem jest stwierdzenie, że to Wy, czyli społeczeństwo, nas kształcicie, więc my – lekarze mamy to odrobić. My też jesteśmy częścią tego społeczeństwa, nasi rodzice i my sami też płacimy za nasze studia. Nikt za nas nie opłacał podręczników, kursów lub konferencji. Nikt nie mówi o „odrabianiu” w państwowej firmie ekonomi, prawa czy inżynierii ląd
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 33 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.