refleksje o tym "gdzie jesteśmy"

48
post zamieszczam w dziale "podróże" - bo podróż wywołała refleksję. Otóż: w Krakowie otwarto - jeszcze nie całkiem ukończony, nowy terminal lotniczy w Balicach. Nie będę się rozwodził nad dramatyczną ciasnotą, brakiem JAKIEGOKOLWIEK (!!!!) punktu gastronomicznego - bo mam nadzieję, że to sytuacja przejściowa (choć nie wiem czy ciasnota przy bramkach może być przejściowa). Ale w nowym terminalu są też nowe zapowiedzi dla pasażerów. Głos, bardzo ładnie modulowany, aktorski (mam swoje typy, kto to mówi, ale to bez znaczenia), przedstawia komunikaty w takim oto duchu: "poprosimy pasażerów o udanie się do bramek, za którymi JUŻ oczekuje na państwa autobus, który zawiezie państwa do samolotu. To pozwoli PRZYSPIESZYĆ proces transportowania państwa do samolotu" - akcenty mają oddać faktyczne akcentowanie w głosie lektora, i tak dalej w tym duchu i tak dalej, i całkiem długo. Jak już napisałem, jest to aktorsko modulowane, z pauzami, wytrzymaniami, słowem: zawodowe, ale nieznośnie po prostu pretensjonalne. Nie wiem po co takie wyjaśnianie. Że jeśli już chcemy gdzieś polecieć, to lepiej żeby proces "pokładowania" był sprawny niż żeby nie był sprawny? Naprawdę trzeba o tym mówić, naprawdę musi to być tak dosłownie, opisowo wyartykułowane? Uwierzcie mi, gdy się czeka na odlot i słyszy się to siłą rzeczy kilka razy, staje się to męczące. A przecież na lotniskach Europy się tego nie słyszy. I w starym
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 48 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.