F60, czy F40?... Boję się, że popełniłem błąd :|

32
Problem kliniczny

Jestem przerażony. Miałem na Oddziale 18-latkę po próbie "s" (nadużycie leków) z takim typowym wywiadem - zaburzenia odżywania, samookaleczanie się, zaburzenia nastroju, dobre wyniki w szkole i bogate życie towarzyskie... Wypisaliśmy ją jako F69...

Dzisiaj (3 dni po wypisie) dostałem od niej poniższego maila... I zaczynam się martwić - czy to nie F40? Czy przypadkiem nie należałoby jej pilnie hospitalizować? Czy te F69 to nie była zbyt pochopnie postawiona diagnoza??? Proszę, przeczytajcie i pomóżcie... Mam telefon do jej rodziców - może powinienem zadzwonić do nich i zalecić pilną hospitalizację? Pomóżcie... Poniżej wspomniany e-mail:

=============================

No, a teraz zacznę się wygadywać. Albo spróbuję chociaż, bo to, co się za mną dzieje jest po części niedefiniowalne. Mam takie wrażenie, że strasznie przesadzam. Że sama wywołuję w sobie ten stan i dodatkowo sama się nakręcam na to. Nie jestem nienormalna (oczywiście jeśli normalnym można by nazwać przeciętnego człowieka z problemami sięgającymi najdalej tego, jak się ubrać na studniówkę, załóżmy), ani też chora więc skąd to się we mnie bierze? Mam pretensje do samej siebie, że wybiłam się z tego schematu, który został mi narzucony i który w pewnym momencie sama zaakceptowałam. Mam na myśli schemat życia zwyczajnej nastolatki mającej problemy z rodzicami, kombinującej co nowego szalonego można zrobić, narzekającej jak dużo nauki, ale uczącej się dla siebie, bo przecież studia, bo przecież DOBRE studia, potem praca, rodzina i wszystko się jakoś potoczy. Taka norma. Ale mnie tu nie ma. Jakbym była obok tego, bo przecież tak miało być. A póki co w szkole czuję się jakbym była jakąś... muchą w mrowisku, a w domu nie spełniam również swoich powinności, a jednocześnie nie mogę sobie pozwolić ich nie spełniać, bo to przecież nie tak! Nie mogę pozwolić sobie na leżenie w tym smutku, ale sobie pozwalam, co mnie tylko denerwuje. Nie mogę też się uczyć, bo zwyczajnie nie mam siły. Kiedy się zmuszam, jak np dzisiaj, to jestem rozproszona i nie chłonę żadnej wiedzy, co jeszcze bardziej mnie dobija - myśli typu: już nawet głupia jestem, bo nie jestem w stanie się nauczyć takich prostch rzeczy... Co robię? Uciekam, jak dzisiaj, ale zaczęło się jeszcze przed wizytą w szpitalu, kupując dużo jedzenia i ciasta i fajki (chociaż nie palę, założyłam sobie że nie palę, ale przecież wypadłam z tego sch

Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 32 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.