Uprzedzenia - drobna ludzka słabostka, czy potencjalnie zguba ludzkości ???
Zacznę ten tekst od pewnej historii z grudnia 1981 roku: otóż mój tata, będąc - podobnie jak ja dzisiaj - nauczycielem akademickim, a zarazem przewodniczącym lokalnego komitetu NSZZ "Solidarność" NIE ZOSTAŁ internowany wraz z wprowadzeniem stanu wojennego. Czemu to zawdzięczał? Otóż w lokalnej siedzibie SB pracował jeden z jego byłych studentów, który - chcąc się odwdzięczyć cenionemu nauczycielowi - wrzucił po prostu jego teczkę i wszystkie "papiery" za szafę. Szafa była duża, ciężka, i możliwe że do dziś stoi w tym samym miejscu co wtedy, nawet jeśli właściciel i przeznaczenie budynku uległy zmianie. Przytaczając tę opowiastkę, chcę dowieść dwóch rzeczy: Po pierwsze - że czasem przyjazny mikroklimat jest lepszy niż jakikolwiek makroklimat. Po drugie - i ważniejsze - że to gdzie człowieka rzucą losy (w sensie miejsca pracy, które nie zawsze sobie wybieramy bez presji finansowej) nie przesądza o jego charakterze i nie pozwala na jego pochopne osądzanie. Można było "być w SB" i pomimo tego czynić dobro. Piszę to wszystko, ponieważ kiedy w innym wątku, a mianowicie tutaj: https://konsylium24.pl/po-dyzurze/rozmaitosci/luzne-dyskusje/103284/post pozwoliłem sobie zacytować Bogusława Jeznacha i jego - moim zdaniem - nadal - trafną analizę czasów dzisiejszych, jako kontrargument ze strony założyciela tegoż wątku usłyszałem... UPRZEDZENIE właśnie. Kolejny raz spotkałem się z uprzedzeniem ZAMIAST merytorycznego kontrargumentu tutaj: https://kon
Ten post ma 1 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.