Dwa westerny na tle śniegu
11
Czy to przypadek, czy nie, dość, że dwie wyczekiwane premiery dzieją się w podobnej scenerii i mają trochę podobną konwencję. Tarantino jest w niezłej formie. Jest krwiście, groteskowo, jak to u Tarantino. Uśmiałem się setnie, bo natężenie przemocy jest tak przerysowane, że aż bawi. Małżonka zaś dopisała "The Hateful Eight" do listy najgorszych filmów, jakie w życiu widziała. Fakt, mógłby spokojnie być krótszy. Ale dialogi przepyszne. Brakuje Christopha Waltza. Podobn
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 11 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.