Nie ma granicy wnikliwości, nie ma niepotrzebnych badań
Ciąg dalszy moich opowieści (popartych dowodami z życia), na śmierć medycyny ambulatoryjnej w jej obecnym paradygmacie. Dziś zawitał do mnie do NPL 60 letni pacjent z wywiadem cukrzycy leczonej tabletkami, od tygodnia leczony z powodu zapalenia oskrzeli. Tydzień temu zjawił się w zupełnie innym, odległym NPL gdzie zgłosił się z powodu kaszlu, stanu podgorączkowego i duszności. Tam - niezwykle porządna i poprawnie napisana karta informacyjna- rozpoznano zapalenie oskrzeli, leczono Nebbudem, pacjent zgłosił się wobec braku poprawy. W czasie pierwszej wizyty tydzień temu lekarka wykonała ekg (!!!!) - rzadkość, pacjent BEZ BÓLU w klp. EKG prawidłowe (było dołączone). Zrobiła troponinę i CK MB (w NPL!!!!!!!!!!!!!!!) - ujemne. U mnie - RR wn, wyraźna duszność, osłuchowo ślad spastyki, SpO2 88 % (!) Bez śladu bólu w klp. Zupełnie bez wiary i w imię moich zasad powtórzyłem ekg w którym; tachykardia zatokowa 105/min, lewogram, uniesienie ST o typie fali Pardeego do 1 mm w III, do 0.5 mm w aVF, ujemne załamki T w III i aVF oraz V1-V2.
Ten post ma 32 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.