Ppas121 przedstawia: Mój teatrzyk grozy. Dziś część 1 pod tytułem „zdecyduj bez oglądania pacjenta”.
32
Sytuacja pierwsza (bo ciąg dalszy nastąpi)- ambulatorium NPL, prośba o wizytę domową.
I na konsylium, i w życiu dominuje podejście typu - pogadać przez telefon, zalecić obserwację, zasugerować dotarcie pacjenta do ambulatorium, wezwanie ratownictwa albo przyjście dnia następnego do POZ, w skrajnych przypadkach- przyjęcie paracetamolu (na dowolną dolegliwość) i telefon później (najlepiej, już po zmianie dyżurnego).
Mam sporą łatwość przyjmowania wizyt domowych - i argumentuję to bardzo prosto.
Otóż tak, owszem, są wytyczne NFZ (bardzo ogólne, ale są) na temat tego, co kwalifikuje się do NPL. To po pierwsze. Po drugie, pielęgniarka która w 99% (w 100%?) rejestruje w NPL, jest pracownikiem medycznym, kwalifikowanym. Czy ktoś z was zna liczne przypadki niezarejestrowania pacjenta przez pielęgniarkę (pracownika fachowego!!!) - wobec braku spełniania kryteriów kwalifikujących pacjenta do NPL? A przecież pielęgniarka takiego pacjenta WIDZI (!!!!!!). Zupełnie zatem nie rozumiem (choć próbowałem, usilnie) oczekiwania rozstrzygnięcia przez lekarza czy wizyta domowa ma się odbyć czy nie, w okolicznościach diametralnie innych - otóż lekarz NIE WIDZI pacjenta, co do którego ma podjąć decyzję. Skoro pracownik fachowy - pielęgniarka- rejestruje wszystko co się rusza (a ma możliwość skorzystania z
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 32 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.