Brexit, jego mać

177

Martwię się, i żałuję, że Cameron podjął decyzję o referendum. Zrobił to ongiś wyłącznie z powodów wewnątrzpartyjnych rozgrywek, i teraz sam gorzko żałuje (a poznać to najlepiej po tym, że głośno zastrzega się, że mu nie żal). Badania opinii publicznej skaczą jak zwariowane, co najlepiej dowodzi, że im mniej 'public opinion' (czy raczej: 'published opinion') ma do gadania w sprawach ważnych, tym lepiej. Bukmacherzy obstawiają raczej za pozostaniem (http://www.mirror.co.uk/news/uk-news/eu-referendum-2016-brexit-odds-8182872). Ale czasem i oni się mylą. UK nie ma konstytucji w 'kontynentalnym' (czy jak kto woli - amerykańskim) znaczeniu (nie ma nawet kodeksu drogowego), więc referendum nie jest formalnie wiążące; będzie li tylko wskazówką dla parlamentu. Ale ważną. Debata mnie drażni. Skupia się na rozmiarach truskawek i głupich miliardach przepływających w tę czy we w tę, mówi się o imigracji z UE (co rozumiem, ale kto broni ogra

Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 177 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.