Ppas na wakacjach część pierwsza.
12
Witam serdecznie w wątku wakacyjnym.
Jako znany italianofil, w tym roku dla odmiany byłem (z rodziną) we Włoszech.
Zamierzam opisać w kilku postach uroki obejrzanych miejsc w Umbrii (z małym wychyleniem w Marche), ale w tym poście przedstawię kilka spostrzeżeń i zdziwień, dotyczących Włoch jako takich (a piszę to z perspektywy szóstego czy siódmego pobytu we Włoszech).
1. po raz pierwszy udało mi się znaleźć we Włoszech pizzerię w której nie można dostać JAKIEJKOLWIEK pizzy. Wielki szyld "Pizzeria", otwarte, w środku kelner, stoliki. Menu- w nim brak pizzy. Zapytaliśmy dla potwierdzenia kelnera (znał angielski) - potwierdził, nie mają żadnej pizzy, proponują dania rybne. Upewniłem się jeszcze że nie jest to skutek przegrzania: moja żona, oraz moje dzieci będące w wieku pozwalającym już na skuteczne swobodne czytanie, potwierdziły iż lokal naprawdę i w kilku miejscach podpisany jest "Pizzeria". Ktoś miał podobne doświadczenie?
2. uwaga nie tylko do Włoch, ale ogólnie - czy coś nam umknęło? Do tej pory jeżdżąc autem po całej Europie miałem wrażenie (piszę wrażenie, bo człowiek jadąc dziewięćsetny kilometr danego dnia z definicji jest zmęczony i z zawężoną percepcją), że gdzie jak gdzie, ale na autostradach nie ma na ogół problemu z tzw. infrastrukturą, przy czym mam na myśli naprawdę główne autostrady typu wylotówka z Wiednia, odcinek Mediolan-Florencja-Rzym itp.
Chodzi mi o to, że odn
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 12 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.