gdzie ten kryzys? (albo: to zmierza w złą stronę...)
33
Od prawie doby próbuję założyć sobie konto w pewnym fajnym, zbierającym dobre opinie, dającym przyzwoite procenty na lokatach (to właśnie powód), bardzo podobno nowoczesnym, bardzo internetowym i innowacyjnym banku.
Oczywiście chodzi o to, by wszystko zrobić z domu, online, tak jak to być powinno obecnie.
Nie robię tego pierwszy raz.
Aktywacja konta polega na przesłaniu przelewu na 1 grosz z innego banku. Dane ze starego banku mają się zgadzać z danymi we wniosku do nowego banku.
Ha!!!
Przecież to jest fizycznie niemożliwe, o ile informatycy piszący systemy założą wyłącznie logiczno-matematyczną "zgodność" danych (a przecież można inaczej, żaden ze mnie informatyk, ale znajomość konstrukcji i implementacji algorytmów na poziomie jak to się w Krakowie mówi, baby z Kleparza - tam jest targ warzywny- posiadam i wiem że można inaczej).
A dlaczego niemożliwe?
A dlatego że jest coś takiego jak nazwa ulicy.
Ha, hahahaha. Łatwiej przeszczepić wątrobę niż uzyskać "zgodność" w tej kwestii.
I teraz: mam szczęście mieszkać na ulicy o skomplikowanej nazwie. Nie zdradzę jakiej, bo widzę że i tak jestem już zidentyfikowany przez połowę lekarzy z Krakowa piszących na K24, nieważne zresztą.
Nazwa ulicy ma dwa człony, z czego jeden to właściwe nazwisko, a drugi to przydomek.
Powiedzmy umownie ulica Bo
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 33 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.