"Rząd pichci cichą podwyżkę podatków"
0
PiS pracuje nad odważną i nowoczesną przebudową systemu podatkowego.PIT, składki na ZUS i NFZ zastąpić ma jedna danina, podatek jednolity. Co to oznacza dla naszych kieszeni?
PiS nie ukrywa, że wzoruje się na pomyśle Platformy Obywatelskiej. Przed wyborami PO zapowiadała zastąpienie PIT oraz składek na ZUS i NFZ jednolitym podatkiem.
Zyskać miałyby osoby z najniższymi dochodami, które tak czy siak muszą dziś płacić składki na ubezpieczenia. Dzięki połączeniu ich w jednolitą daninę razem z podatkiem i nałożeniu na to niskiej składki w ich portfelach zostałyby dodatkowe pieniądze. Najniższa stawka jednolitego podatku miała wynosić 10 proc.
Za najsłabiej zarabiających podatek, przynajmniej częściowo, miało pokrywać państwo. Wraz ze wzrostem dochodów stawki miały rosnąć. Najlepiej zarabiający mieli płacić 39,5 proc. jednolitego podatku. Dziś - według wyliczeń PO sprzed roku - płacą łącznie ze składkami 43,5 proc.
Stawka dla każdego podatnika miała być ustalana indywidualnie. Taki system miał uprościć rozliczenia. I obniżyć ich koszty, także po stronie pracodawców. To państwo dzieliłoby podatek na różne składki i zasilało nim m.in. ZUS.
Co wiemy o jednolitym podatku PiS?
Niewiele. Wiemy, że zniknie PIT, jaki znamy. I oddzielnie odciągane z naszych dochodów przez pracodawców składki na ZUS oraz NFZ. Zamiast tego pojawić ma się jedna danina, jednolity podatek. Będzie zbierać do kupy tamte trzy. A może też inne drobne składki, choćby na Fundusz Pracy.
Premier Beata Szydło zapowiada, że ta zmiana nie oznacza podwyżki podatku. Ale to niemożliwe. Premier ma na myśl
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.