Dlaczego to nie jest karalne, czyli co robić z ofiarami przebrzmiałych emocji.
260
Temat narasta mi w głowie od dawna. A to za sprawą doświadczeń własnych, a to zasłyszanych, dotkniętych zawodowo lub koleżeńsko historii.
Zdarzało się zawsze, w każdej epoce,że ktoś kogoś porzucał, odchodził, bo:
1/się odkochał, tzn.poziom robali w podbrzuszu był na tyle nikły,że motywacja do bycia z tym kimś się zatracała,
2/ bo poznał kogoś innego, który to inny(inna) poziom robali podnosił na tyle wysoko,że motywacja była silna do bycia z nim(aż do opadnięcia poziomu robali)
3/znajdował inne atrakcyjne coś:pracę, podróże, które były na tyle ciekawe,że o wybrance(wybranku) zapominał, wyjeżdżał i nie wracał.
Różnica pomiędzy kiedyś, a teraz jest nie tylko ilościowa, tzn,że zjawisko jest powszechne( w Polsce ok 30% małżeństw się rozwodzi w ciągu pierwszych kilku lat), ale jest także jakościowa. Jest coraz większa społeczna tolerancja dla zdrady, braku odpowiedzialności za uczucia drugiej osoby, za nią samą w ogóle, za wspólne dzieci(nagminne uchylanie się ojców od płacenia alimentów oraz uczestniczenia w wycho
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 260 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.