3,5 godzinna reanimacja. Czy coś zostało zaniedbane ?

208
Problem kliniczny
W nocy reanimowaliśmy 70 letniego pacjenta przez 3,5 godziny. O 23.00 w trakcie stosunku zatrzymał się w mechanizmie asystolii. O 23.05 był już ambulans. (Pod drzwiami stali czy co ?) W ten krótki czas trochę nie wierzę, choć miasteczko jest małe i ekipy są sprawne. Jak usłyszałem, że jedzie to przez telefon kazałem szykować dren do drenażu osierdzia, bo byłem na 80% pewien, że to będzie ten problem. Robiłem mu w trakcie reanimacji echo oczywiście. Tamponady, ani żadnego śladu płynu w osierdziu nie miał. Nie wyglądał też na zator płucny. ( zobaczcie zresztą sami gradient TR miał 23,65mmHg). Nie miał też dyssekcji aorty (całą obejrzałem) ani tętniaka. Na hipowoelemię też mi nie wyglądał, anestezjolog z żołądka nie ciągnął krwi. Podejrzewaliśmy w końcu SAB, ale nie miał neurologi , nie dostał też padaczki. W trakcie reanimacji był wiotki i nie wykazywał poza ciśnieniem i tętnem żadnych oznak ży
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 208 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.