Relacja folwarczna, czyli ciągła walka.

42
"Lekarze, mający nad pacjentami ogromną władzę – to dysponenci śmierci i życia, ale też sprawności i kalectwa, wreszcie bólu i ulgi – w Polsce bardzo często praktykują obwinianie jako podstawową formę rozmowy. „Dopiero dziś się pani zgłasza?!”, „Dlaczego nie zrobiła pani tych badań?!” albo „Po co to wszystko mi pan przynosi?!”, albo „Kto panu kazał brać te tabletki?!”; listę tego typu fraz, typowych dla kontaktów ze służbą zdrowia można rozwijać w nieskończoność. Chory człowiek, bojący się obwinienia, obawia się więc mówić. Ale mówić musi, żeby opowiedzieć o chorobie. Wypowiada się więc nieskładnie, mniej lub bardziej nieświadomie starając się uniknąć wszystkiego, co lekarza mogłoby sprowokować do obwinienia go, cenzurując więc często ważne fakty, a eksponując nieistotne, za to służące podtrzymaniu „folwarcznego kontraktu”. Lekarz zaś, poza wykonywaniem pracy diagnostyczne
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 42 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.