Dominika Sikora, Klara Klinger
Dziennik Gazeta Prawna
02.02.2010

Dominika Sikora, Klara Klinger: Szuka pani oszczędności kosztem pacjentów? 
Ewa Kopacz: Bzdura.

To skąd ciągłe afery: z ograniczeniem dializ, brakiem rehabilitacji dla dzieci i wreszcie ostatnia z chemioterapią niestandardową? 
Afera była tylko w związku z chemią niestandardową, ale nikt nie zauważył, że tak naprawdę ułatwiliśmy pacjentom dostęp do tych terapii.

To dlaczego przepraszaliście pacjentów? I dlaczego wycofaliście się z decyzji, że chemioterapię niestandardową będzie się przeprowadzać jedynie w tych szpitalach, w których pracuje konsultant wojewódzki? 
Bo sprawy poszły za daleko. Gdybyśmy tego nie zrobili, wówczas wszyscy chorzy na raka powiedzieliby, że minister zdrowia i prezes NFZ coś im zabrali. A tłumaczenie, że jest inaczej, było zbyt trudne. Lepiej było się wycofać. Polacy bowiem zrozumieli tylko to, że ministerstwo chce im ograniczyć leczenie raka. Nikt się nie zastanawiał, o jakie leczenie i o jaką zmianę chodzi. W Polsce na nowotwory choruje ponad 200 tys. osób. Chemia niestandardowa dotyczy ok. 3 tys. chorych, cała reszta jest leczona chemią standardową.

A nie powinni byli? Przecież drastycznie zmniejszono liczbę placówek, gdzie można było ich leczyć. 
My nie chcieliśmy im zabrać chemii, tylko zwiększyć kontrolę nad tą formą terapii. Chemia niestandardowa to jest mieszanie leków, specjalne dawkowanie - eksperyment, nad którym powinien panować konsultant wojewódzki. Tak naprawdę chemia niestandardowa będzie jeszcze bardziej dostępna. Do tej pory trzeba było mieć zgodę NFZ na takie leczenie. Tymczasem teraz jeżeli tylko jakaś procedura, w tym także terapia niestandardowa, wpadnie do koszyka świadczeń gwarantowanych, będzie wszystkim udzielana bezwarunkowo. Oczywiście nie wszystkie chemioterapie niestandardowe się tam znajdą, ale mogą być sukcesywnie dodawane. Będziemy dawać leki do zaopiniowania ekspertom z Agencji Oceny Technologii Medycznych. Przy pozytywnej ocenie te leki będą dodawane do koszyka. Ale nawet negatywna opinia nie zamknie drogi chorym, bo jeżeli NFZ się zgodzi, można im dany program leczenia indywidualnie przydzielić.

Czy wystarczy na to pieniędzy? 
W zeszłym roku na samą chemię niestandardową wydaliśmy 1 miliard 200 mln. W tym roku nie będzie mniej. Dla porównania: w 2007 roku przeznaczono na to 380 mln. Obecnie NFZ wydaje na leki stosowane we wszystkich chorobach nowotworowych ok. 2,5 mld zł, w tym na ich refundację ok. 760 mln zł. Wydajemy tak dużo pieniędzy, bo onkologia jest dla mnie priorytetem. Jednak po publikacjach na temat chemii niestandardowej całą moją robotę na rzecz onkologii w ciągu jednego dnia szlag trafił.

Ale przecież Funduszowi brakuje pieniędzy, to skąd takie kwoty? 
Faktycznie NFZ ma o ponad miliard zł mniej na leczenie w tym roku, niż w roku ubiegłym. O tyle mniej ze względu na niższe ceny zboża (od których jest liczona składka rolników) wpłynie z KRUS za ubezpieczenie rolników. Chcemy zmienić podstawę naliczania tej składki. Nie ma to być cena żyta, tylko wysokość płacy minimalnej. W ten sposób odzyskamy utracone środki.

PSL poprze tę propozycję? 
Przyjmuje zasadność naszych argumentów.

Kiedy ta zmiana zacznie obowiązywać? 
Liczę, że jeszcze w tym roku. Im szybciej tym lepiej. Obecnie KRUS przesyła miesięcznie do NFZ mniej o 100 mln zł niż było to pierwotnie planowane.

Ale publiczny system lecznictwa już teraz potrzebuje dodatkowych pieniędzy. Gdzie chce pani ich szukać? 
Odpowiem pytaniem: proszę mi