po co komu Vrsar?
1
Kto chce niech czyta. Na specjalną prośbę jednej z dwóch/trzech forumowiczek K24, które jeszcze dla bliżej nieznanych powodów, chcą czytać czasem moje posty.
Po co komu Vrsar?
Po co Ppasowi Vrsar?
Nie ma tu zagadki. Statek tam stanął.
Statek którym odbywaliśmy - ja i moi znajomi którym zawdzięczam w tym roku zaistnienie mojego wyjazdu wakacyjnego - mały rejsik Pula - Vrsar - Rovinj - Pula.
Te myślnikowo oddzielone nazwy miejscowości opisujące trasę rejsu po zamkniętym jak widać obwodzie, mają w sobie coś jednoznacznego i oczywistego.
Głupotą pracy mózgu jest szukanie podtekstów i analogii, jak choćby przypomnienie sobie widzianych niejednokrotnie przeze mnie "tras" wycieczkowców, ot chociażby takie, niezrozumiałe dla mnie w ogóle co do celu: Wenecja-Rawenna-Kotor-Split-Wenecja.
Albo nasze polskie i jakże smakowite: Wieliczka-Auschwitz.
Ale zostawmy logistykę destynacji.
Vrsar po prostu zaistniał, bo statek tam zacumował na 1,5 godziny.
Kto chce, niech plażuje.
Kto chce, niech zwiedza bary. Kto chce, niech zwiedza Vrsar.
Sprawa miała swój ciąg dalszy z moim udziałem, bo towarzystwo które zostało na plaży, już wyjściowo dobrze upite darmowym białym, przyzwoicie schłodzonym winem podanym do statkowego obiadu, spóźniło się na statek który co do minuty odpłynął, ściągaliśmy ich potem autem, no ubaw po pachy normalnie, ale to nie należy do sprawy, choć wzmaga retoryczną wymowę pytania zawartego w tytule postu.
Ja oczywiście, mając do wyboru głupi śmiech zamąconych winem kamratów i kamratek, oraz wizję wznoszenia się w upale sierpniowym białymi ulicami aż d
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 1 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.