JKM o ruchu drogowym - to proste!

7

Z poważnym zaniepokojeniem przeczytałem kilka listów, jakie otrzymałem w sprawie przepisów ruchu drogowego. Otóż ja, wyjaśniam, jestem jak najbardziej za tym, by na drogach ginęło mniej ludzi. Co więcej: wiele razy wspominam, że jest skandalem, że wszyscy rozczulają się nad 20 ofiarami jakiegoś wypadku w kopalni – a to, że tego samego dnia na drogach ginie 25 osób, nikogo nie obchodzi. Mnie obchodzi. Jednak zasadniczo i całkowicie nie zgadzam się z metodami walki ze śmiercią na drogach.

Jestem zasadniczym przeciwnikiem doktryny prewencji, zapobiegania przestępstwom drogowym. Jestem za surowym karaniem winnych – co powinno odstraszać innych. Oczywiście, że istnieją uzasadnione ograniczenia prędkości. Na przykład, tam, gdzie wyjeżdżający z drogi podporządkowanej, nie mający pełnej widoczności, powinien mieć pewność, że nie doleci mu nic z prędkością 280 km/h – bo gdyby się tego bał, nie mógłby przejechać drogi głównej. Jednak 90% ograniczeń prędkości wcale nie ma tego charakteru. Ma to zapobiegać wypadkom – w przekonaniu, że mandat karny odstrasza bardziej, niż groźba śmierci na miejscu.

Ja w to nie wierzę. Twierdzę natomiast, że główną przyczyną wypadków drogowych są ubezpieczenia komunikacyjne. Zwłaszcza

Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 7 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.