zazdrość o młodszego brata+przedszkole+?
35
Problem kliniczny
Witam
Jestem mamą 3,5letniej córki i 4 miesięcznego synka.
PROLOG:
Córka karmiona do 20 miesiąca piersią, odstawiona po wielkich trudach, długo "macająca" pierś, śpiewająca piosenki o "cycach", w smutnych i stresujących chwilach wkładająca rękę za bluzkę (wielokrotnie znajdywała ukojenie w ciężkim chwilach w ten sposób), kilka miesięcy przed porodem "pozornie" oduczyła się tego , z wielką radością oczekująca brata.
Wakacje 2 miesiące poza domem - zmieniająca swoje miejsce co 2 tygodnie, będąca cały czas z mamą i braciszkiem, z dziadkami, tata glownie dojeżdzał na weekendy. Od 1.09.17 wrocilismy do domu i córka poszła do przedszkola. Na początku przez 4 dni odbywały się dantejskie sceny histerii, że nie chce wejść do sali. Czwartego dnia przestała płakać, ale zaczął się dramat w domu.
Od dawna miała swoje zdanie i była humorzasta, pewne objawy dziwnych zachowań zaczęłam dostrzegać teraz, ale od 3 tygodni nasze życie to jakiś koszmar.
Dramat zaczyna się rano, ale umiejętnie odwracając uwagę jest w stanie zjeść śniadanie. Problem zaczyna się przy ubieraniu, ponieważ twierdzi, że nic nie założy. Psycholog poleciła ,by dać wybór - zostawiłam więc tylko te rzeczy, które uwazam, ze moze zalozyc. Po wielkich płaczach ubiera się sama (dotknąć nie można, bo gdy tylko dotknę jej ub ubrań zaczyna się histeria z płaczem i rzucaniem na podłogę). Od 2 tygodni też nie chce się czesać(nie można dotknąć, bo to wywołuje atak histerii), prawie nic nie widzi i boję się, że popsuje sobie oczy. Próbowałam z fryzjerem dla dzieci, ale dostaje szału.
Najgorsze jest zakładanie butów ,bluzy, kurtki. Drze się w niebogłosy, po aferze trwającej od kilku minut do kilkudziesięciu SAMA jest ubrana choć zazwyczaj tylko częściowo. Boje się , że sie pochoruje,gdy wyjdzie tak ubrana,
Sytuacja pogłębia się ,gdy trzeba założyć buty w przedszkolu. Ok 20 min histerii zanim to zrobi. Idzie chętnie do sali. Przedszkolanka nie może się nadziwić jaka grzeczna i jak fajnie się bawi.
Na mój widok,gdy odbieram ją o 14 rzuca się na szyję i cieszy. Jest wtedy w t-shircie. Trzeba więc się ubrać,by wrócić do domu. Wszystko zaczyna się od początku tylko ze zdwojoną siłą. tak strasznie krzyczy i płacze, a nawet gryzie buty, że nie jestem w stanie jej uspokoić. Nie działa spokojne tłumaczenie, przekupstwo, komendy typu wychodzę - jak chcesz iść ze mną to się ubieraj, straszenie,ze pojdzie do szpitala jak sie nie ubierze(wiemmze to nie jest dobre,ale probowalam juz wszystkich argumentow),jeden raz pomogło krzyknięcie konkretne(kolejnego dnia już nie zadziałało). 20 osób potrafi wyjsc z przedszkola , a ona jedyna płacze. Rodzice, nauczyciele, dzieci patrzą się na nas jak na idiotów. Dziś po 30 minutach wyniosłam ją prawie na rękach na dwór i tam próbowałam przywołać ją do porządku
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 35 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.