Chcieliście e-zdrowia? Lekarze zapłacą, rząd zaoszczędzi.
Rząd zapowiada e-rewolucję w ochronie zdrowia. Szpitale i prywatne gabinety lekarskie będą musiały wyłożyć na nią 1.,2 mld zł. Nie wiadomo skąd.
Na papierze projekt rewolucji w służbie zdrowia robi duże wrażenie. Już za cztery lata nowy system ma działać tak: pacjent przychodzi do lekarza z nowym dowodem osobistym. Lekarz na tej podstawie otwiera w komputerze e-kartę pacjenta zapisuje diagnozę i informację, jakie leki przepisał. A aptekarz - również elektronicznie – odczytuje e-receptę i wydaje lekarstwa. To krok w dobrym kierunku, ale wszystko może się rozbić o pieniądze - ostrzega Robert Mołdach, ekspert Konfederacji Pracodawców Polskich. Rząd na informatyzację służby zdrowia ma 800 mln zł, z czego 85 proc. da Unia Europejska. Starczy to jednak tylko na stworzenie centralnego systemu. Lekarze prowadzący prywatne praktyki, szpitale i apteki będą musieli zapłacić za systemy informatyczne i przeszkolenie załogi z własnej kieszeni. I]e?W sumie 1,2 mld zł – Wynika ze studium wykonalności autorstwa firmy doradczej Ernst &Young. Najwięcej zapłacą szpitale. Mały szpital (do 100 łóżek) będzie musiał znaleźć 250 tys . zł, a duży aż 1,5 mln. zł. Znalezienie takich pieniędzy wydaje się prawie niemożliwe - mówi Beata Mastalerz z warszawskiego Szpitala
Czerniakowskiego Wtórują jej lekarze zrzeszeni w Porozumieniu Zi
Ten post ma 44 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.