Młodzi lekarze są pozostawieni sami sobie
3
Lekarze po studiach są pozostawieni sami sobie.
Czytając o proteście rezydentów naszła mnie smutna refleksja, że problemem młodego lekarza jest brak wsparcia. Studia nie przygotowują nas do pracy na codzień.
Napiszę o dentystach, bo to moja branża, ale zastanówcie się czy po lekarskim nie jest podobnie.
Kończy nas co roku ok. 1000 osób, miejsc na specjalizacje jest 30-40 na Polskę, czasami kilka miejsc na województwo. Po stażu, na którym jak się dobrze trafi pracuje się na NFZ, gdzie stosuje się leczenie, które poza granicami naszego kraju jest uważane za przestarzałe i niezgodne ze sztuką medyczną - leczenie mortalne zębów i odbudowa amalgamatami wszystkich klas ubytków, leczenie kanałowe narzędziami, które są sterylizowane dopóki się nie złamią w kanale u pacjenta. Jak ktoś ma mniej szczęścia i trafia do gabinetu prywatnego, to przy pacjencie może asystować.
Po stażu, niektórzy z nas zostają w mieście swojego uniwersytetu medycznego, duży odsetek absolwentów z Polski przyjeżdża do Warszawy, inni wracają w swoje rodzinne strony, jeszcze inni wyjeżdżają za granicę.
Zacznę od Warszawy, ogłoszenia kuszą: prywatne gabinety stawiają wymagania 5 lat doświadczenia w zawodzie, te które przyjmują z otwartymi ramionami wymagają siedzenia w gabinecie bez pacjentów w celu 'rozkręcenia gabinetu'. Zakładamy własną działalność gospodarczą i stajemy się przedsiębiorcami. Dostajemy procent od pacjentów, tylko jeżeli nie ma pacjentów, to nie zarabiamy NIC. Za takie dyżury w prywatnym gabinecie nikt nie płaci dentyście. Pacjenci są przeważnie od godz 15 do 21, więc jak dostajesz poranne dyżury, to liczysz się z tym, że
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 3 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.