Reofrma ochrony zdrowia wg Porozumienia Rezydentów
12
Ponieważ pojawiło się wiele krytycznych głosów odnośnie protestu lekarzy rezydentów oraz wątpliwości dotyczących reformy ochrony zdrowia postanowiłem wrzucić post dr Bilińskiego, który opublikował dziś na Facebooku. Porozumienie Rezydentów jest świadome konieczności reformy całego systemu ochrony zdrowia. Pytanie w jakim kierunku ma ona przebiegać.
Treść postu poniżej:
"Cześć - napisałem długi (w moim stylu ;)) post na swoim profilu. Pojawiało się wiele pytań i uwag co do postulatów i formy protestu, a przede wszystkim mechanizmów finansowania ochrony zdrowia. Nie było do tej pory posta, który odpowiadałby na te rzeczy. Na różnych forach ludzie piszą, że chcemy komuś zabrać, żeby się nachapać..
Jeśli przeczytacie i uznacie, że warto to puścić dalej, ze ma to potencjał EDUKACYJNY dla ludzi nieznających się na ochronie zdrowia, to proszę udostępnijcie ten post z mojego profilu - bo stąd się nie da -
https://www.facebook.com/jaroslaw.bilinski.3/posts/10155975252449078
-----------
Wklejam jego treść też tutaj, aby łatwiej Wam było to ogarnąć najpierw czytając.
Jak coś to sorry za spam - ale stwierdziłem, zostałem wręcz pobudzony, żeby taki post wyjaśniający wyprodukować. Pamiętajcie, że bez wyedukowania społeczeństwa nasz nacisk na władze będzie musiał być najbardziej radykalny. Przy presji społecznej i pozytywnych sondażach ze strony obywateli, politycy miękną szybciej ;)
----------
Jeśli macie jakieś merytoryczne uwagi, że powinienem coś zmienić, to proszę dajcie znać.
---------
POST:
BARDZO DŁUGI POST. JEŚLI JEDNAK MASZ JAKĄKOLWIEK NIEJASNOŚĆ ODNOŚNIE OCHRONY ZDROWIA I JEŚLI MOŻESZ WYŚWIADCZYĆ MI PRZYSŁUGĘ TO PROSZĘ PRZECZYTAJ GO ZE ZROZUMIENIEM DO KOŃCA.
Nie jestem ekonomistą, politologiem, socjologiem, ale postarałem się odpowiedzieć na wiele pytań podnoszonych w przestrzeni publicznej - pogodzić zwolenników i przeciwników idei i postulatów, o które walczymy. Z góry przepraszam, jeżeli wykazałem się gdzieś niewiedzą i ignorancją - cel jest szczytny, brakuje artykułu w sieci polemizującego z podnoszonymi problemami, dlatego podjąłem się tej niełatwej misji.
Zaznaczam, że starałem się napisać ten post jak najprostszym językiem, używałem często skrajnych porównań, być może nadinterpretacji, ale to wszystko po to by osoby nie interesujące się ochroną zdrowia, polityką mogły to zrozumieć i jak najszerzej przyjrzeć się problemowi.
Z góry dziękuję za przeczytanie i konstruktywną rozmowę.
-------------------------------------------------------------------------------
Protest głodowy medyków sprawił, że przez miesiąc w mediach głównego nurtu podnoszono problemy ochrony zdrowia globalnie. To jest jeden z sukcesów tego protestu, być może najważniejszy – świadomość społeczna i edukacja to najważniejsze mechanizmy prowadzące do wypracowania dobrych zmian.
Pojawia się w toku wielu rozmów trochę nieporozumień, trochę zarzutów – częściowo wynikają one nie z poglądów piszących je osób, i mam wrażenie – z niezrozumienia realiów do wprowadzania szeroko pojętych zmian w społeczeństwie. O tych zmianach ostatecznie decydują politycy. Nadrzędną wartością dla rasowych, czołowych, stojących na szczycie partii politycznych polityków jest wygranie kolejnych wyborów, rządzenie, posiadanie władzy, zapisanie się w historii – jakkolwiek by to nie miało wyglądać. Jest to swego rodzaju zepsucie, na pewno nie powinna to być wartość dla której chce się rządzić. Jesteśmy jednak w realiach w jakich jesteśmy i trzeba się w tym odnaleźć. Można nie robić nic, siedzieć i narzekać, a można próbować edukować społeczeństwo, walczyć o ideały, starać się racjonalnie prowadzić sprawy w dobrym kierunku i wymuszać na politykach racjonalne zmiany.
Często zadaję sobie pytanie – czy rządzi "lud", obywatele czy rządzą politycy. Jeśli politycy mają duże poparcie społeczne to mogą wiele zmian wprowadzić bez większego szwanku, nawet jeśli nie podobają się wyborcom. Jeśli dołożą do tego zmiany które chce „lud”, jeśli ten lud przekupią, omamią – to wynik wyjdzie na zero i dalej utrzymuje się poparcie, które pozwala rządzić. I tu jest meritum – politycy z kręgosłupem moralnym, mądrzy, elokwentni, rozsądni, proludzcy, prorozwojowi – stosując tę regułę - w tym obszarze, w którym mogą wprowadzać zmiany „na siłę”, bo po prostu tak trzeba, bo myśląc o przyszłości widzą, że są one konieczne, nawet jeśli zwykły obywatel tego nie rozumie – wprowadzą je. Nie będą „pchać” ustaw ideowych, nagradzających „swoich”, okopujących swoje trwanie, aranżujących ustrój tak, by ciągnąć w swoją stronę – będą natomiast wprowadzać zmiany konieczne z „populacyjnego” punktu widzenia, zmiany rozwijające kraj, sprawiające, że ludziom będzie żyło się lepiej, zmiany ideowe, wolnościowe, planowane z szerokiego horyzontu, analizowane przez specjalistów, mądre. Do tej pory nie doczekaliśmy się, by tym obszarem była ochrona zdrowia.
Dlatego też, my medycy próbujemy takie zmiany „narzucić”. Znając realia polityczne nie mamy szans na wprowadzenie na „już” zmian całkowicie przemeblowujących system społeczny, musimy poruszać się w tej materii politycznej, która jest i umiejętnie zmierzać do celu. Dlatego też nie mówimy np. jesteśmy za całkowitą prywatyzacją ochrony zdrowia, jesteśmy za demontażem armii i przekazaniem tych pieniędzy na zdrowie, jesteśmy za ograniczeniem "socjalu" (są to przykłady zasłyszane, nie oznacza to, że my tak myślimy – podaję przypadki skrajne) – takie krzyki spowodowałyby szybkie wyśmianie nas, deprecjację celów, pogrzebanie idei i nie osiągnięcie niczego (Mirek Cierpich – z tego powodu język proponowanych zmian jest dla Ciebie dążeniem do „komunistycznej ochrony zdrowia” – jak rozumiem oznacza to dla Ciebie kolejny program socjalny – że tak nie jest postaram się wyjaśnić niżej :)). Ten wstęp jest tylko po to, by zrelatywizować naszą pozycję – nie ma władzy absolutnej, nie ma mędrców wszechświata, nie ma jednej idei, która jest „najlepsza”, a przede wszystkim nie ma klimatu politycznego i społecznego do wprowadzania zmian opartych o twarde dane analityczne i naukowe. Dlatego wszystkie formy edukowania społeczeństwa są zbawienne. To, że dziś rozmawiamy na temat ochrony zdrowia jest czymś wspaniałym. Jest to obszar bardzo trudny, choć wiemy, że każdy Polak jest lekarzem (:)) to de facto zrozumienie systemowe ochrony zdrowia nie jest łatwym zadaniem. I niestety jest totalnie niepowszechne - zarówno z punktu widzenia „kształtu systemu ochrony zdrowia” jak i osadzenia finansowania systemu ochrony zdrowia – ministrowie finansów nie znają się na tym w Polsce i jest to obszar bardzo głęboko zapuszczony, dlatego jesteśmy w miejscu, w którym jesteśmy.
Przechodząc do meritum – dlaczego dziś domagamy się zwiększenia nakładów na ochronę zdrowia do 6,8% PKB, a nie np. prywatyzacji ochrony zdrowia, wprowadzenia różnych innych mechanizmów, które nie będą czerpały bezpośrednio z podatków? Jak powinien wyglądać „idealny” system ochrony zdrowia? Jaki „klimat” społeczny i polityczny jest potrzebny, żeby taki „idealny” system stworzyć?
Pytania trudne i jak widać do dziś nie rozwiązane. Pewnie nie odpowiem na nie wyczerpująco, ale postaram się przynajmniej wyjaśnić - dlaczego dziś walczymy o to o co walczymy – spróbuję wejść w dyskurs przede wszystkim z tzw. „wolnorynkowcami” i wyznawcami idei, że „każdy odpowiada za siebie, reszta mnie nie interesuje”. Nie kwestionuję tych idei, w wielu punktach są one jak najbardziej słuszne, postaram się tylko z nimi polemizować i poruszać się w tych dwóch materiach – z jednej strony „solidaryzm społeczny” (nazywany pewnie przez wolnorynkowców socjalizmem) i z drugiej strony całkowicie wolny, niesterowany wolny rynek (libertarianizm? anarchokapitalizm? konserwatywny liberalizm? leseferyzm?- ciężko nazwać tę drugą stronę, mam nadzieję, że jest to zrozumiałe, co mam na myśli).
1. Idealny system ochrony zdrowia? Czy w ogóle istnieje i czy można go stworzyć? Odpowiedź brzmi: NIE. Dlaczego? Dlatego, że idealny dla społeczeństwa socjalnego, rozwiniętego, nastawionego na szeroko pojęte dobro społeczne, przyjazny rozwój, „spokojne życie” opiera się w całości na solidaryzmie społecznym. Idealny dla społeczeństwa całkowicie wolnorynkowego, libertariańskiego, konserwatywnie liberalnego będzie system oparty na woli jednostki do gospodarowania swoim majątkiem i „skupiony tylko na sobie” – tzn. każdy ma sobie zapewnić opiekę zdrowotną we własnym zakresie, kto o siebie nie dba, kto jest słabszy, komu przytrafi się tragedia i nie stać go na leczenie powinien być naturalnie eliminowany ze społeczeństwa albo powinien liczyć na dobroć i empatię ludzką i zbierać pieniądze na leczenie, życie przez np. różnego rodzaju fundacje (być może zbyt skrajne porównanie i daleko idąca interpretacja – ale mniej więcej o to chodzi
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 12 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.