Metafizyczne pytanie do lekarzy :) o własną pracę.
15
Tak mnie ostatnio naszło, by zapytać szanowne towarzystwo o intelektualne spełnienie w waszym zawodzie.
Zaznaczę od razu, nie chodzi o satysfakcję, nie chodzi o zarobki, nie chodzi karierę, nie chodzi o "pomaganie".... etc.
Chodzi o zaspokojenie intelektualne własną pracą. Mianowicie, że stawia ona przed wami wyzwania, zmusza do przemyśleń, prowokuje nowe koncepcje, rozwija zdolności poznawcze, krótko mówiąc - rozwija intelekt.
Wiadomo, jak jesteś lekarzem który pracuje dużo, dużo czasu spędza w robocie, musi się dokształcać itd. to aktywność ta (zawód) powinna rozwijać intelektualnie, inaczej niechybnie nastąpi umysłowy marazm i neuronalna degrengolada.
Doszedłem do takiego wniosku, że póki studiowałem było ok (robiłem też dużo innych rzeczy), staż był czymś nowym więc też ok, potem walka o skończenie specjalizacji, odpowiedzialność itd miałem wrażenie że się rozwijam. Potem zdałem egzamin, ruszyłem w codzienność lekarską i.... jestem zawiedziony :)
Czasu to pochłania co niemiara, a gejzery i wodotryski dawno opadły. Rutyna jest zatrważając
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 15 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.