kochać to nie znaczy zawsze to samo

192
Abstrahuję od: 1. wątpliwej gramatycznie formy tytułu, tytuł jest cytatem. 2. ontologicznych rozważań czy w ogóle istnieje miłość i kochanie w rozumieniu takim, jakie podziela lwia większość ludzi (a przynajmniej tak deklaruje słownie) 3. mojego skromnego zdania na temat istnienia tego zjawiska Ale: Mój przyjaciel ma problem. Ogólny bilans życiowy zbliżony do mojego i ogólne rozumienie świata zbliżone do mojego - może poza tym że on nie klęknąłby i nie oddał życia za katedrę florencką, w sumie może to jedyna istotna różnica między nami.... Kolejna kobieta, kolejna zdrada, kolejny raz facet MEGA doświadczony przez życie (moje wielokrotnie opisywane tu cierpienia przy jego przejściach to pieszczoty były) - ulega imperatywowi biologicznemu i kolejny raz wpuszcza się w relację z kobietą, która to relacja miała mieć tryb i paradygmat: luźnego związku, kumplostwa przy dużej różnicy wieku (ona młodziutka), dobrego seksu, braku zobowiązań. Do czasu gdy ona się - hahahahaha, co za zdziwienie - puściła i d
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 192 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.