Problem "papierowego" władcy, czyli władza nominalna vs władza faktyczna
100
Zacznę trochę matematycznie: Przypuśćmy że w kraju X prezydentem został pan N. Pan N. wygrał wybory i ma bardzo szerokie uprawnienia. Może je zresztą w razie czego dowolnie poszerzyć, ponieważ w myśl konstytucji kraju X to właśnie prezydent (czyli pan N.) ustanawia prawo.
Jakie jest prawdopodobieństwo, że w takim układzie pan prezydent N. będzie realizował interesy wyborców (czyli tych, którzy wrzucali swe głosy do urn)?
Co w ogóle zadecydowało o tym, że pan N. został prezydentem? Bo przecież zanim nim został, to musiał wygrać wybory. A żeby wygrać wybory, to musiał przecież kandydować! No niech ktoś spróbuje kandydować w wyborach prezydenckich w dowolnym kraju, a przekona się, że to nie takie proste - nawet jak jest "demokracja"!!
Zatem skoro samo kandydowanie kosztuje, to wygranie wyborów kosztuje ani chybi jeszcze drożej. Kampania, dziennikarze na sznurku, cała logistyka... No i te pozory transparentności i autentyczności... Za darmo tego nie ma!
No więc prezydent N. w kraju X po wygranych wyborach ma władzę nominalną (bo może używać tytuł
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 100 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.