Koniec psychiatrii dziecięcej w Józefowie?
7
Dziennik Gazeta Prawna 15.11.18
"Od stycznia oddział dziecięcy Mazowieckiego Centrum Neuropsychiatrii (MCN) w Józefowie może przestać istnieć. Wymówienia złożyły trzy lekarki. A to tylko jeden z licznych skutków patologii, która trawi system leczenia zaburzeń psychicznych u dzieci i młodzieży w Polsce.
Siódmego listopada wojewódzka kierownik oddziału psychiatrycznego dla dzieci dr Paulina Rok-Bujko wysłała alarmujące pismo, że w związku z brakiem miejsc dla pacjentów, jak również deficytami obsady lekarskiej na Oddziale Psychiatrycznym dla Dzieci – na poziomie 2,8 etatu lekarskiego – wstrzymuje przyjęcia do oddziału z dniem 8 listopada 2018 r. do odwołania. „Dalsze przyjmowanie dzieci stanowić będzie zagrożenie bezpieczeństwa i zdrowia przebywających aktualnie pacjentów na oddziale” – można przeczytać w piśmie adresowanym do wojewódzkiego konsultanta ds. psychiatrii dzieci i młodzieży dr Lidii Popek, a przesłanym do wiadomości krajowego konsultanta, lekarza dyżurnego pogotowia w woj. mazowieckim oraz dyrektora wydziału zdrowia urzędu wojewódzkiego. 2,8 etatu oznacza ordynatora, lekarkę w trakcie specjalizacji oraz psychiatrę. „Dyrekcja szpitala prowadzi rozmowy mające na celu zachęcenie lekarzy do pozostania w pracy” – przyznaje prezes zarządu MCN Michał Stelmański.
Katastrofalne warunki
Nie najlepsza sytuacja jest też na oddziale młodzieżowym. „Tylko” jedna lekarka złożyła wymówienie, ale inne się zastanawiają. Już teraz pracują ponad siły. „Jeśli mam pięciu pacjentów, mogę z każdym indywidualnie rozmawiać i naprawdę leczyć. Jeśli jest ich 10, jestem w stanie tylko spytać, jak się czują, mijając ich na korytarzu. Jeśli jest 15, zamknę się w gabinecie i będę wypełniała papiery, bo z tego tak naprawdę jestem rozliczana” – mówi z goryczą Agnieszka Dąbrowska, która do czerwca pracowała na oddziale młodzieżowym, odeszła, bo miała już dość poczucia bezradności. „Proszę sobie wyobrazić taką sytuację: w oddziale, który jest przeznaczony dla 35 pacjentów, jest ich niemal 50. I każdego dnia przyjeżdżają karetki na sygnale przywożące kolejnych młodych ludzi. Same stany ostre: próby samobójcze, ciężkie depresje, psychozy, stany pobudzenia… Trzeba przyjąć. Jakoś im pomóc. Tylko jak?” – pyta specjalistka.
To nie pierwszy kryzys, jakie przeżywają te dwa oddziały. Zawsze było trudno, ale bardzo źle zaczęło się dziać jesienią zeszłego roku. Z pracy odeszło kilka osób, a pacjentów przybywało. Tak samo było na oddziale dziecięcym. Marta Niedźwiedzka, psychiatra, która 31 października złożyła wymówienie, wyjaśnia, że długo – z odpowiedzialności, poczucia lojalności wobec firmy – lekarze pracowali i prosili dyrekcję szpitala, aby coś z tym zrobiła. „Ale nie doczekaliśmy się odpowiedzi ani dobrej zmiany” – mówi Niedźwiedzka. „Personel robi, co może. Personelu pielęgniarskiego jest za mało. Wówczas przypadki przemocy werbalnej, fizycznej, seksualnej, wśród małoletnich pacjentów zdarzają się niemal każdego dnia. Przeciążenie, bezradność i przede wszystkim brak standardów ochrony dzieci przed krzywdzeniem w MCN prowadzi
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 7 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.