"Uspokajacze" na internie.
Jako młoda lekarka na rubieży, staram się nie być bardziej papieska od papieża, i zwykle z pokorą przyjmuję decyzje terapeutyczne mądrzejszych i starszych ode mnie (choć nie zawsze te dwie cechy idą w parze). Zawsze staram się dopytać - dlaczego, po co, na jakiej zasadzie - i zwykle uzyskuję zadowalające mnie odpowiedzi (choć do dziś nie wiem, czemu stosowanie torasemidu z furosemidem miałoby mieć sens, ale to na marginesie). Niestety, w jednej kwestii dogadać się z moją aktualną panią kierownik nie mogę - a mianowicie w kwestii szeroko rozumianych leków uspokajających. Sama, przyznaję, daję czasem pacjentom nitrazepam na noc (bo na sali sześcioosobowej, pełnej starszych, a więc zwykle chrapiących ludzi, może być trudno zasnąć), ale generalnie unikam nadużywania takich środków. Z licz
Ten post ma 93 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.