"Tragedia w Sosnowcu. Mężczyzna zmarł w bólach na izbie przyjęć. Lekarze mijali go obojętnie"
566
Na izbie przyjęć Sosnowieckiego Szpitala Miejskiego zmarł 39-letni mężczyzna. Z opuchniętej nogi ciekł płyn z krwią, sprzątaczka zmywała plamy z podłogi, ale lekarze przez wiele godzin mijali go obojętnie. Prokuratura wszczęła śledztwo.
– Krzysztof był zdrowym człowiekiem. Nie chorował. Regularnie przechodził badania, bo był honorowym dawcą krwi – mówi Tomasz Siwecki, brat zmarłego.
"W poniedziałek Krzysztof Siwecki obudził się z opuchniętą stopą. Skarżył się, że bardzo go boli. Opuchlizna szybko się powiększała. Doszła do kolana. Tomasz zawiózł Krzysztofa do poradni rodzinnej.
– Lekarka od razu stwierdziła, że to problemy naczyniowe i potrzebna jest pomoc specjalisty. Wystawiła skierowanie do szpitala na chirurgię – opowiada Tomasz. Szpital jest kilkaset metrów od poradni. Od razu tam pojechali.
Brat zmarłego: Chirurg zszedł na izbę po dwóch godzinach
Około godz. 10.30 Krzysztof wszedł z opuchniętą i siną nogą na izbę przyjęć. Jeszcze o własnych siłach. „Wiele wskazywało na zator, ale dostał kolor zielony z oczekiwaniem powyżej 4 godzin” – napisała na Facebooku Anna Siwecka, żona Tomasza.
Z nogi cały czas sączył się płyn z krwią. Na dowód Siwecka pokazuje zdjęcie. Widać siną nogę pacjenta, który siedzi na wózku. Na podłodze brunatna plama. „To co widać na zdjęciu powstało w ciągu zaledwie 15 minut. Takich śladów płynu pozostawił po sobie mnóstwo na całej izbie, w windzie, toalecie... Nikogo to nie zainteresowało” – pisze bratowa zmarłego.
Tomasz Siwecki: – Po około dwóch godzinach z oddziału zszedł na izbę chirurg. Przeczytał skierowanie, ale nogi nie badał. Od razu skierował nas na badanie. Powiedział: „drugie, trzecie piętro”. Pojechałem z bratem
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 566 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.