"Nigdy nie zagaduję pierwszy/a" - w jaki sposób nieśmiałe osoby chciałby być zagadane?
80
Pytam tak z ciekawości.Zdarzało mi się nieraz słyszeć takie stwierdzenia jak w tytule postu.Mam na myśli jak powinien wyglądać pierwszy krok, żeby kogoś nie speszyć. Mnie się wydaje, że jeśli ktoś komuś się wstępnie spodoba to druga strona przyjmuje od razu propozycję kawy/piwka itp., a w razie odmowy ponawianie próby zalotów byłoby raczej nachalne, natrętne, natarczywe? Chodzi mi o relacje romantyczne, a nie propozycje "łóżkowe". Wiadomo, że mało kto będzie na tyle śmiały, aby łasić się do urodziwej obcej osoby w miejscu publicznym (jakiś sklep, szkolenie, plaża, restauracja...), choć są amanci, którzy potrafią np. wsadzić karteczkę ze swoim nr tel. z nadzieją na odzew. Mam na myśli bardziej miejsca takie jak praca, klub, gdzie można do kogoś łatwiej podejść i zainicjować rozmowę - pytanie jak najlepiej ubrać w słowa chęć kolejnego spotkania
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 80 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.