Róbta co chceta, czyli wolność na drogach, chodnikach i poboczach.

29
Od dawna jeżdzenie po polskich drogach to byłą walka o zycie. Jeżeli akurat mielismy szczęscie nie natknąc się na kogoś kto nie dostosował predkosci do warunków, to moglismy trafić na nieoswietlony traktor stojacy na poboczu albo Zenka, który zasnął na asfalcie. Do tego oczywiscie dochodzili motocyklisci. Jeszcze nie spotkałem takiego, który nie chcialby mnie wyprzedzic z prawej, lewej albo górą. Ale widocznie było za łatwo. Teraz wjazd d
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 29 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.