Protest 2019 - w poszukiwaniu zaginionego sensu

0
Pewne rzeczy są trudne do ogarnięcia. Rozumiem i do pewnego stopnia popieram idee pracy w mniejszym wymiarze godzin. Rozumiem - bo faktycznie praca jest kompletnie nie normatywna. Często gęsto są ludzie robiący maratony dyżurowe ciągiem. Ok rozumiem potrzeby, że ma się. Kompletnie nie rozumie, jeżeli tak sie robi więcej niż rok, bo w tym czasie to już można sobie niezły pieniążek na kapitał odłożyć. Do pewnego stopnia popieram, bo do pewnego nie popieram - konkretnie takiego, że sporej liczby specjalizacji w czasie 48h/tydzień dobrze nauczyć się nie da. Sorry, ale wyżej nerek się nie podskoczy. To czego kompletnie nie rozumiem i czego sensu nie widzę - to przepalania pieniędzy i rejtanowskich akcji. Większość ludzi ciągnie >48h bo musi, a nie bo chce. Bo dziecko w domu, bo kredyt na mieszkanie do spłacenia. Pracują w wymiarze przekraczającym 48h na tydzień, ale jednak w mniejszym niż 80-100h/tydzień. To nie jest koniec świata w wydaniu "na dorobku", gorzej jak tak się ciągnie dłużej, ale tutaj radziłbym zamiast brać ekstra pracę zacząć od lektur - "Rich Dad, Poor Dad", I will teach you how to be rich", "4hour workweek" (tutaj z pewną dozą krytycyzmu). Ten protest mam wrażenie że kompletnie te
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.