współpracować bezwzględnie czy relatywnie?
18
O współpracy z pielęgniarką, ale tak naprawdę o języku i komunikacji.
Jestem dość znany ze spolegliwości i ochoty do pomocy w różnych sytuacjach w szczególności trudnych, nietypowych i niemiłych- stąd też kiedyś wytypowano mnie do roli kierownika medycznego (ustępując z funkcji, słyszałem że może moją najlepszą stroną nie było gromadzenie bogatych tabelkowo dokumentów poświadczających liczne szkolenia lekarzy, ale za to reklamacje załatwiałem podobno perfekcyjnie - co potwierdzałoby powyższe tezy).
Ogólnie - umiejętnie poproszony skłonny jestem zadzwonić do Watykanu i załatwić coś z zastępcą wielkiego inkwizytora albo coś w podobie, lub przynajmniej próbować załatwić, kierując się racjonalną argumentacją.
Ale trzeba mnie do tego zmotywować a nie wchodzić na odcisk poprzez: brak logiki, mieszanie kompetencji, używanie rytualnych ale logicznie i merytorycznie sprzecznych zaklęć.
Oto jest NPL który do tej pory nie rozstrzygnął tematu co zrobić z pacjentem nieubezpieczonym - dowolnego sortu. Bo azaliż nie ma kasy fiskalnej (podejrzewam bunt pielęgniarek co do obsługi przy rejestracji - nie wiem, zgaduję). Brak kasy fiskalnej jest oficjalny, klepnięty przez koordynator, dyrektor, zarząd i zarząd zarządu, pacjenta nieubezpieczonego, z Australii czy innego Haiti nie mającego karty EKUZ - NIE-DA-SIĘ-PRZYJĄĆ i się mu proponuje płatne przybytki weekendowe będące analogiem do NPL (w Krako
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 18 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.