Leki przeciwdepresyjne - ściema?

46
Problem kliniczny
Wiecie co, własnie z powodów okołotowarzyskich czytam całe forum na okoliczność leków przeciwdepresyjnych. I chyba jedynym lekiem, o ktorym wszyscy wypowiadają sie jednakowo jest tianeptyna - chyba nie czytałam ani jednej opinii, ze ten lek działa. No chyba ze u kogoś zadziała, zatem liczba leków co do ktorych psychiatrzy sa zgodni, ze działają jest równa zero. Pozostałe elementy - własciwie obserwacje praktyków rozkładają sie pół na pół. Większośc mówi, że SSRI maja zły wpływ na aktywnośc seksualną - ale sa i pozytywne obserwacje (nieliczne). Ten sam lek jest stosowany przez jednych jako lek pobudzający dla pacjentów- kapci, przez innych jako uspokajajacy dla pacjentów niespokojnych. Ten sam lek u jednych pacjentów pobudza apetyt, u innych zmniejsza. Ten sam lek jednych usypia, u drugich powoduje bezsenność. Ja rozumiem, że indywidualna wrazliwośc, ze kwestia rozpoznania, że cos tam, cos tam. Ja rozumiem, że tylko leki anestezjologiczne mają 100% skuteczności (czyli raczej chyba nie ma takiego, co sie nie zwiotczy po pankuronium), ale w internie - jak dam pacjentowi lek na nadcisnienie, to nie biore pod uwagę, że mu to cisnienie na skutek leku będzie szło do góry. Z wpisów forumowych chyba wygląda na to, że mozna dac dowolny lek, patrzeć jak działa i zmienić, jakby profil działania nie odpowiadał potrzebom. Na koniec wkleje artykuł z Guardiana via focus o skuteczności leków przeciwdepresyjnych i moze sie wypowiecie co myslicie na ten temat. "Lekarze przekonują, że ze względu na uprzedzenia i brak zaufania do takich leków zaburzenia psychiczne na całym świecie nie są odpowiednio leczone. Codziennie milionom ludzi pr
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 46 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.