Depresja/nadmierna senność/zaparcia

50
Problem kliniczny
Uprzedzając: tak, wiem, że najlepiej, jakbym poszła do psychiatry. Od 2 - 3 miesięcy mam problemy. Pierwsze, co zauważyłam, to wycofanie się z życia towarzyskiego. Do tego doszły bóle głowy - jak na dużym kacu (łącznie z takim średnim pamiętaniem wcześniejszego wieczoru - czy zdjęłam soczewki, czy umyłam zęby). W ogóle listopad i część grudnia tak średnio umiem uporządkować. Policzyłam jakoś na początku grudnia godziny snu i wyszło tego zdecydowanie za dużo. W tej chwili nie pracuję zawodowo (o tym może później) i ta nadmierna senność mogła być jakiś czas niezauważona. Do tego niesamowita płaczliwość (zgodnie z piosenką "każda reklama zmusza do płaczu"). W każdym razie na początku grudnia już było jasne, że coś jest nie tak - i dla mnie, i dla otoczenia. Ponieważ nie odczuwałam (i nie odczuwam) jakiegoś przygnębienia, załamania, niechęci do siebie itp. ani też się nic złego mi ostatnio nie stało, nie było też żadnych dużych zmian w życiu, to trochę stawiałam na niedoczynność tarczycy, ale TSH jest w normie. W grudniu już każde wyjście z domu było związane z dużym wysiłkiem i miałam wyraźne problemy z koncentracją, czułam się taka ociężała umysłowo (straciłam np. zdolność grania w szachy na zwykłym dla siebie poziomie). Miałam też jednoznaczne uczucie spowolnienia, zmniejszonego napędu, w szczególności bardzo złagodniałam (bo z natury to raczej taka kłótliwo-agresywna jestem). Zaczęłam brać fluoksetynę 20 mg. Dygresja: Fluoksetyna leżała przeterminowana, bo wiele lat temu zażywałam ją ze względu na zaburzenia odżywiania, które w zasadzie od ty
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 50 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.