Padova tre: introduzione a Giotto
17
Na razie chciałbym rzucić tu niezwykłą myśl Herberta.
Znajdziemy ją w tekście o.....Sienie.
Tam bowiem, przy rozważaniu pozycji Duccia w dziejach malarstwa, Herbert zdaje się tkwi- bo jak ma nie tkwić, tyle lat wstecz...., przynajmniej częściowo w zdaje się już nieaktualnym poglądzie pokazującym że ze zbioru wszystkich bezimiennych i pseudoimiennych malarzy (typu "Mistrz Ukrzyżowania z Cortony") podlegających przemożnemu wpływowi sztuki Bizancjum, pojawia się nagle, prawie jak szkolny model karcynogenezy, trigger o nazwisku Duccio, i że tak można by próbować wyjaśnić całe malarstwo "artystyczne" jakie znamy- albowiem karcynogeneza, tfu, malarzogeneza miałaby wyglądać tak: Duccio---->Cimabue----->Giotto----->całe późniejsze malarstwo artystyczne jakie istnieje łącznie z, tfu, Matejką.
A tu ta
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 17 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.