z drugiej strony
2
Jak wiecie lubię podróżować.
Oczywiście moja psychasteniczna natura i brak kręgosłupa moralnego oraz ogólnie niedorobienie powodują, że marzeń jest znacznie więcej niż realizacji, ale JEDNAK coś tam zobaczyłem, w Europie; coraz silniej krystalizujące się plany wyjazdów dalszych na razie jednak z przyczyn obiektywnych przyhamowały.
Jak wiecie cenię sobie raczej ogólnie przez ludzi nierozumianą i niedocenianą, pewną czystość formy, pewną prostą estetykę nawiązującą do starych, antropologicznie umocowanych tradycji.
Podróż od baroku jest w Europie doświadczeniem powszechnym, co prawda (i niestety już nie) początkowo powszechnym dla warstwy szlachetnej, od lat 90. XX wieku rozlało się to bez hamulców po warstwach poślednich.
Dołączę się do głosów mówiących o tym że "ziemia odpocznie"- tak, odpocznie, mnie to ani grzeje ani ziębi, ale dla mnie ma to obecnie inny, antropologiczny smak.
Nie zapomnę uczucia, gdy pierwszy raz leciałem samolotem. Moje antropologiczne widzenie podróży było wtedy ugruntowane a i już wtedy miałem poczucie nadużycia przez podróż.
Otóż na ziemi włoskiej stanąłem pierwszy (i kolejne razy) jadąc autem.
To i tak gwałt, wyst
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 2 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.