Ku przestrodze... kwarantanna POZ

75
Sytuacja z mojej poradni. Czwartek 12.03, jeszcze normalny dzień pracy, poradnia otwarta dla pacjentów. W ciągu dnia dzwoni, celem rejestracji, pacjent zgłaszając kaszel i temp. 39. Pielęgniarki przełaczają rozmowę do koleżanki. Zna pacjent od 20 lat, zawsze ma goraczkę przy infekcji i ma skłonnośc do wyolbrzymiania. Zaleca mu przyjście do poradni. Bada go. Temp. 37. W badaniu bez odchyleń, pacjent w dobrej formie. Zaleca naproxen i siedzenie w domu. W czasie weekendu zapada decyzja o tym, że pracujemy zdalnie, a do poradni wchodza wyłacznie pacjenci umówieni. Dowiaduję sie o tym niedzielę o 22. Szef poradni, lekarz ale nie pracujący z nami w poradni, zwołuje rano krótkie zebranie. Każdy z infekcją ma być skonsultowany telefonicznie. Mamy 3 telefony stacjonarne, 3 służbowe komórki i kartkę na drzwiach poradni z ich numerami, by pacjenci zza drzwi mogli się z nami porozumieć. Pacjenci, zaskoczeni sytuacją podobnie jak my, nie wiedzą, że nie należy przyjeżdżać do poradni, więc częśc z nich znajduje się pod drzwiami. Jestem w tym momencie jedynym lekarzem w poradni. Telefony dzownia non-stop, wszystkie. pacjenci k
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 75 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.