"To tylko koronawirus. Lekarz: "Przyjmuję pacjentów i nie przestanę. Ze strachu przed wirusem też można umrzeć"
22
"Gdyby to była dżuma albo ospa prawdziwa, to wszystko byłoby uzasadnione. Ale to tylko koronawirus. Przyjmuję normalnie. Nie zamykam gabinetu. Więcej ludzi zabije panika niż ten wirus. Poza Małopolską większość lekarzy rodzinnych pozamykała swoje poradnie na klucz. Drzwi otwiera się tylko pacjentom umówionym wcześniej po telefonicznej konsultacji, kiedy lekarz uzna, że nie wystarczy porada przez komórkę i musi osobiście ich zbadać. Pacjenci z kaszlem i gorączką są od razu odsyłani do oddziałów zakaźnych. „Pracujemy według wytycznych Ministerstwa Zdrowia, Głównego Inspektora Sanitarnego i NFZ. (…) Chodzi przede wszystkim o zmniejszenie transmisji wirusa i ograniczenie osobistych wizyt pacjentów do minimum” – napisała „Wyborczej” dr hab. Agnieszka Mastalerz-Migas, konsultant krajowy w dziedzinie medycyny rodzinnej.
W większości gabinety zamknęli także specjaliści. W przychodniach specjalistycznych przy szpitalach odwołano wszystkie planowe wizyty. Te gabinety, które pozostają otwarte, przeżywają oblężenie. Niektórzy lekarze przyjmują do północy.
Z lekarzem, który nadal prowadzi praktykę, rozmawia Judyta Watoła
Dlaczego nie zamknął pan gabinetu?
Lekarz (prosi o anonimowość, boi się hejtu): - Pacjenci mnie potrzebują, tym bardziej że inni się pozamykali. A koronawirusa się nie boję. Jak można się bać wirusa, który u większości ludzi wywołuje zwykłe przeziębienie? Miałbym z powodu przeziębienia zamykać gabinet!
Wielu starszych ludzi jednak zabija, może zabraknąć respiratorów.
- Trudno dziś mówić, jaka jest śmiertelność, skoro nie wiemy dokładnie, ilu jest zakażonych. Na pewno więcej, niż mówią statystyki, bo nigdzie nie przebadano całej populacji, a wiadomo, że u niektórych zakażonych on nie daje żadnych objawów. Ale nawet jak przyjmiemy pesymistycznie, że śmiertelność wynosi do 5 proc., to przecież jest to wynik porównywalny ze śmiertelnością wśród pacjentów poddawanych koronarografii, czyli rutynowemu badaniu kardiologicznemu.
Koronarografię przechodzą dziesiątki tysięcy chorych, a koronawirus zagraża milionom.
- Wirus grypy też zagraża milionom. W tym sezonie zachorowało ponad dwa miliony Polaków, w innych latach było to kilka razy więcej.Owszem, są ludzie słabi, schorowani, których trzeba chronić, ale dla większości ten wirus będzie niegroźny. Ludzie dają się zastraszyć. A jak ob
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 22 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.