O rany, co się dzieje w tym Krakowie...
Dziennik Krakowski donosi... naprawdę jest tak źle? W życiu nie spotkałem się z czymś takim w warszawskich przychodniach..
===========================
W przychodni przy ul. Kutrzeby 4 w Krakowie pacjenci nie mają gdzie skorzystać z toalety. Choć na pierwszym piętrze są ich dwie, żadna z nich nie działa. Na obu wisi informacja o awarii. W jednych drzwiach nie ma nawet klamki. Do drugiej ubikacji można co prawda wejść, ale nie da się umyć rąk. Kran przy zlewie nie działa, bo nie ma kurków.
- W kabinach jest tak brudno, że strach z nich korzystać - mówi pani Alina, pacjentka. - Woda na podłodze, smród. Nie wyobrażam sobie, żebym po wyjściu mogła nie umyć rąk. W takim miejscu, gdzie jest mnóstwo zarazków, szczególnie trzeba dbać o higienę. Wczoraj musiałam poprosić w jednym z gabinetów, żeby mi pozwolili umyć ręce - opowiada zdenerwowana kobieta.
Pacjenci mogliby skorzystać z ubikacji na drugim piętrze, ale - o czym informuje inna kartka na drzwiach - muszą poprosić o klucz lekarza, do którego oczekują na wizytę. - Jak to? Mam wejść do gabinetu w trakcie badania? - zżyma się pacjentka. - Przecież to karygodne, niewyobrażalne. Pyt
Ten post ma 33 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.