"Drogie maseczki po znajomości. Świadkowie demaskują ministra zdrowia"
55
"Instruktor narciarski rodziny ministra zdrowia sprzedał resortowi maseczki w cenie od 41 do 51 zł za sztukę. W tym samym czasie firmy oferujące znacznie niższe ceny nie mogły się dobić do ministerstwa. W Chinach te same maseczki można było wtedy kupić za równowartość 8 zł za sztukę.Gdy we wtorek „Wyborcza” napisała, że Łukasz G. dzięki rekomendacji brata ministra zdrowia zrobił interes życia na sprzedaży maseczek resortowi, minister umniejszał wagę swoich relacji z góralem. „Przed kilku laty trenowałem narciarstwo w firmie, gdzie wskazany pan był trenerem i tam miałem okazję go poznać” – napisał nam w mailu.
Potem tę wersję (że instruktora nie widział od kilku lat) powtarzał w innych mediach. Zapewniał też, że jego brat Marcin Szumowski ograniczył się wyłącznie do tego, że przekazał góralowi numer do wiceministra Janusza Cieszyńskiego. A ten przyjął go i dobił z nim targu „jak z każdym przedsiębiorcą”.
Tyle tylko, że Łukasz G. nie był przedsiębiorcą, a jego jedynym tytułem do zrobienia biznesu na pandemii była znajomość z rodziną ministra i dojście do deficytowego sprzętu ochronnego.
Instruktor i jego wspólnicy zarobili na tym ponad 5,5 mln zł.Slalomy ministra zdrowia
Czwartkowa „Gazeta Krakowska” sprawdziła w Zakopanem, jak wyglądają relacje rodziny ministra z Łukaszem G. Z tekstu wynika, że szef resortu widział się z góralem całkiem niedawno, bo w styczniu 2020 r.Łukasz G. uczył zarówno ministra, jak i jego rodzinę ja
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 55 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.