wyjaśniam
12
Z myślą o napisaniu takiego postu nosiłem się od dawna.
Zapewne nostalgia umotywowana także faktem wyjazdu moich dzieci obecnie na wakacje z byłą żoną i jej partnerem się do tego przyczynia, choć przecież jest to sytuacja którą znam od ponad 3 lat. Również nostalgia pewnej schyłkowej fazy epidemii (niech będzie że schyłkowej na pewno w sensie ludzkich zachowań, czeka nas jeszcze wiele, ale jeszcze nie dziś, jeszcze nie jutro) - przyczynia się do tego.
Na pewno też ma tu udział nostalgia obserwacji świata w porze letniej, kiedy to niby świat został otwarty a każdym razie odemknięty, ale nie wróciły stare dobre strony lata....
W każdym razie- ten post jest jednym z zapewne rozpaczliwych sygnałów wysyłanych przeze mnie do świata, jest zapewne kolejną daremną odpowiedzią dla heli.pazdzioch w dyskusji o tym czy duża ilość pracy zawsze jest wyłączną pazernością a tylko tak czy owak racjonalizowaną, jest po prostu wyznaniem.
część pracy spędzam w domu na telemedycynie, jest to już obecnie marginalna część ale się zdarza. Siedzę oto parę dni temu na czatach medycznych (bardzo przyzwoita aplikacja sieciówkowa, forma komunikatora ale z dostępem do pełnej sieciówkowej dokumentacji medycznej w całej Polsce, z możliwością przejścia na audio lub video (z oczywistą rejestracją zapisu, z możliwością przesyłania plików przez pacjenta już w trakcie rozmowy, ogólnie lata świetlne przed izolowanym telefonem do pacjenta z NFZ).
uchylone drzwi balkonowe, z nieodległego placu zabaw dochodzą czasem dzwięki śmiechu małych dzieci tam się bawiących (mieszkam na obrzeżach miasta, młode osiedle, dzieci sporo).
Piszę z pacjentem, siedzę sobie i czuję całym sobą synestetyczną syntezę jaką czuję- tak głównie czuję. na pewno bardziej niż słyszę- syntezę tego zsumowanego dźwięku dziecięcego śmiechu.
I po chwili wiem, że moje ciało odebrało ten sam impuls sensoryczny, zespolony w jed
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 12 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.