Lekarze rodzinni alarmują: "Każą nam narażać pacjentów na zakażenie koronawirusem!"
88
"Przeciwko nowym założeniom strategii walki z COVID-19 buntują się lekarze rodzinni. - Mam zbadać pacjenta, choć wiadomo, że to nie pomoże w ocenie, czy ma koronawirusa. Za to narazi mnie i innych chorych na zakażenie - mówi łódzki lekarz pierwszego kontaktu.Dlaczego lekarze rodzinni podnoszą alarm? - Nie konsultowano z nami tych pomysłów, nie mamy narzędzi, żeby je realizować i - póki co - uważamy, że mogą skutkować narażeniem zdrowia pacjentów i lekarzy - mówi dr Jarosław Krawczyk, lekarz rodzinny z 23-letnim stażem z Łodzi, członek zarządu Porozumienia Zielonogórskiego.
Chodzi o ogłoszoną właśnie strategię warki z koronawirusem w Polsce, która weszła w życie, ale budzi poważne zastrzeżenia medyków. Chodzi o założenia, zaprezentowane w miniony czwartek przez ministra zdrowia Adama Niedzielskiego, z których wynika na przykład, że teraz dużą rolę w walce z koronawirusem mają odgrywać właśnie lekarze rodzinni.- Tak jak z każdą infekcją, pacjenci w pierwszej kolejności trafiają do POZ, czyli pod opiekę lekarza rodzinnego. Chcielibyśmy, żeby ta opieka zaczynała się od teleporady - mówił minister na konferencji prasowej 3 września. - Jest to rozwiązanie, które się bardzo upowszechniło i które również ogranicza ryzyko transmisji wirusa. Ale, jeżeli objawy będą się przedłużały i po 3-5 dniach utrzymywały bądź nasilały, to wtedy oczywiście jest konieczność badania i tutaj chcemy, żeby to było badanie fizykalne, bo ono ma poprzedzić decyzję o skierowaniu na badanie w kierunku COVID-u, czyli na wymaz.
Kto ma tam zawieźć pacjenta? Tramwaj? Taksówka?
Minister informuje, że jeśli wynik będzie ujemny, pacjentem powinien zająć
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 88 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.