Lekarze rodzinni alarmują: "Każą nam narażać pacjentów na zakażenie koronawirusem!"
7 września 2020, 07:2488
"Przeciwko nowym założeniom strategii walki z COVID-19 buntują się lekarze rodzinni. - Mam zbadać pacjenta, choć wiadomo, że to nie pomoże w ocenie, czy ma koronawirusa. Za to narazi mnie i innych chorych na zakażenie - mówi łódzki lekarz pierwszego kontaktu.Dlaczego lekarze rodzinni podnoszą alarm? - Nie konsultowano z nami tych pomysłów, nie mamy narzędzi, żeby je realizować i - póki co - uważamy, że mogą skutkować narażeniem zdrowia pacjentów i lekarzy - mówi dr Jarosław Krawczyk, lekarz rodzinny z 23-letnim stażem z Łodzi, członek zarządu Porozumienia Zielonogórskiego.
Chodzi o ogłoszoną właśnie strategię warki z koronawirusem w Polsce, która weszła w życie, ale budzi poważne zastrzeżenia medyków. Chodzi o założenia, zaprezentowane w miniony czwartek przez ministra zdrowia Adama Niedzielskiego, z których wynika na przykład, że teraz dużą rolę w walce z koronawirusem mają odgrywać właśnie lekarze rodzinni.- Tak jak z każdą infekcją, pacjenci w pierwszej kolejności trafiają do POZ, czyli pod opiekę lekarza rodzinnego. Chcielibyśmy, żeby ta opieka zaczynała się od teleporady - mówił minister na konferencji prasowej 3 września. - Jest to rozwiązanie, które się bardzo upowszechniło i które również ogranicza ryzyko transmisji wirusa. Ale, jeżeli objawy będą się przedłużały i po 3-5 dniach utrzymywały bądź nasilały, to wtedy oczywiście jest konieczność badania i tutaj chcemy, żeby to było badanie fizykalne, bo ono ma poprzedzić decyzję o skierowaniu na badanie w kierunku COVID-u, czyli na wymaz.
Kto ma tam zawieźć pacjenta? Tramwaj? Taksówka?
Minister informuje, że jeśli wynik będzie ujemny, pacjentem powinien zająć
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
