Odkrycie Ameryki , czyli jak świat kłamstwem stoi i wyjątkowo nie o covid

26
Z racji stażu na planecie Ziemia dziwi mnie już coraz mniej , ale niestety nadal się zdarza. A przecież tak naprawdę mnie akurat nie powinno. Moje osobiste doświadczenia też powinny stępić mnie na powszechną , akceptowaną i w sumie- niezauważaną przez większość lub zauważaną ,ale ignorowaną- patologię . Ale, co stwierdzam z bólem, nie stępiły. Najbardziej pierwotny z instynktów-instynkt samozachowawczy powoduje, że wycofałam się niemal z wszystkich możliwych międzyludzkich interakcji, by przeżyć we względnym komforcie i spokoju ile mi tam jeszcze przewidziane. Preferuję spokój, lubię swoje towarzystwo, swoje terytorium, ale ponieważ popadam w coś, co niedalekie jest już od pustelnictwa, wchodzę czasem( ostatnio naprawdę rzadko, bo się bardzo tutaj pozmieniało) na K24, żeby całkiem w swoim mikrokosmosie nie zdziczeć. Rzecz dotyczy zjawiska starego jak świat, czyli kłamstwa. Z nudów, ale też w określonym celu, przeglądam tutaj czasem anonse. Różne, a to EEG bym kupiła, a to mieszkanie jakieś( po co?!), a to oferty pracy sprawdzam, bo mnie nosi jakoś. Ze gdzieś, że coś, że zmiana, że nuda jakaś przeraźliwa i powtarzalność. A że do Skandynawii bym wyjechała, ale nie do pracy, tylko tak, pożyć sobie trochę, po górach i fiordach pochodzić, tę niesamowitą, inną niż nasza zieleń pooglądać… i tak klikam, klikam, oczy już prawie na zapałki, bo zwykle do tzw. poduszki, no i pyk, klikam na towarzyskie. Bo beka może jakaś się przytrafi, jak to w tej kategorii. No i rzeczywiści
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 26 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.