Szczepienie w Rzeczpospolitej
4
Hej, wysoko ci u nas medycyna stanęła, wysoko...
Akurat żem badał pacjenta, jak ordynator wszedł na szczepienie mnie zapraszać.
— Ano, szczepionki na kowida weszły, szczepić się trza - westchnął szef. - Ino żeby powikłań jakiś po tym wszystkim nie było - dodał strapiony.
— Bo co by miało być - odpowiedziałem. - Przecie to szczepionka przebadana, zarejestrowana, do użytku dopuszczona?
Nadszedł dzień szczepienia. Zarzuciłem na grzbiet fartuch, na twarzy zawiązałem obowiązkową maseczkę i do przychodni się udałem.
Kiedym na miejsce przyszedł, akurat się zaczynało. Ludzi zbiegło się mrowie, były pielęgniarki, byli lekarze, przyszedł też portier i nawet facet pilnujący parkingu. Ustawiłem się zatem w kolejce, na swoją dawkę oczekując.
Szczepienia były w pełni, ja już zaszczepiony byłem i do
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.
Ten post ma 4 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.