Beznadzieja czy zespół przewlekłego wk.... a może covidowy stand by?

69
Ogólnie ,jak już zostało ustalone, a diagnozę dostałam od Koleżeństwa w poprzednim poście, jestem raczej z gatunku introwertyków . Nie żeby to było dla mnie zaskoczenie, ale dobrze się w rozpoznaniu wzmocnić .Co nie znaczy, że nie posiadam potrzeby jakiejś od czasu do czasu interakcji z przedstawicielami gatunku Z wiekiem, co nie budzi zdziwienia oraz iloczynem człowiek(nie zawsze pacjent)razy czas, zauważam, że: Po pierwsze,kontakt z 90% ludzi jest tak śmiertelnie nudny i powtarzalny, że właściwie to kopiuj-wklej z małymi , kosmetycznymi zmianami. Że tzw. strzępienie ryja( cytat) to strata energii, a obecnie tez plucie własną śliną i dwutlenkiem w przechuchaną maskę, prucie flaków do wyjścia żył szyjnych ( własnych) do głuchych, którzy gębę bez maski traktowali jako dodatkowy nadajnik( czytanie z ust), a w masce to… W gabinecie tysiące razy mam ochotę pieprznąć się o najbliższą ścianę w geście totalnej bezradności: bo aparat jest, ale nie chce nosić, albo zginął, albo piszczy, albo został w domu. Słyszący normalnie zamęczają tymi samymi w kółko pytaniami, gdyż kiedy dostają odpowiedź, nie słuchają jej, bo zadają to samo pytanie raz jeszcze, albo już następne. I nie wszyscy są u
Treść została skrócona. Zaloguj się, aby zobaczyć pełną treść.

Ten post ma 69 komentarzy. Zaloguj się, aby je przeczytać i dołączyć do dyskusji.